Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5314
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Artykuly

Jam & Spoon – ojcowie chrzestni współczesnej muzyki tanecznej

Dodano 2015-05-19, o godzinie 14:40

Jam El Mar oraz Mark Spoon w ciągu prawie 15 lat swojej kariery, zdołali wzbogacić scenę muzyczną o jeden z najbarwniejszych projektów, jakie kiedykolwiek powstały. Ich innowacyjne podejście do tworzenia utworów, eksperymentalne wariacje dźwiękowe, a przede wszystkim umiejętność wyczuwania trendów, uczyniły z sympatycznego duetu futurystów, którzy znacznie wyprzedzili swoją epokę.

 

 

 

Cicha woda brzegi rwie


Rolf Ellmer aka Jam El Mar przyszedł na świat 3 grudnia 1960 roku. Od najmłodszych lat interesował się muzyką, co miało spory wpływ na wybór jego przyszłej ścieżki zawodowej. W latach 80. bowiem otrzymał dyplom gitarzysty. Dawał solowe koncerty, występował w towarzystwie orkiestry, a raz nawet dzielił scenę z legendarnym Angelem Romero.  Inspirował się głównie muzyką Pink Floyd, Deep Purple (szczególnie albumem „Fireball”) oraz Jimiego Hendrixa (dzięki niemu sięgnął po gitarę elektryczną). Niestety, Rolf nie czuł się zbyt dobrze, będąc w centrum uwagi publiczności, stąd też jego decyzja o porzuceniu gitary na rzecz syntezatorów.

Zafascynowany syntetycznymi dźwiękami kultowego Mooga (dzięki usłyszeniu gry Karla Emersona z zespołu Emerson, Lake and Palmer), przerzucił się na Teisco SX400, a następnie na Rolanda System 700. Mniej więcej w tym samym czasie zajął się grą w punkowych i jazzowych zespołach, która polegała na generowaniu dziwacznych elektronicznych wrzasków. Niedługo potem spotkał na swojej drodze DJ’a Daga, z którym to stworzył pionierski dla muzyki trance projekt Dance 2 Trance. „We Came in Peace”, „Hello San Francisco”, „Power of American Natives”, „Take a Free Fall”, „Warrior” i „I Have a Dream” – to wszystko największe hity zafascynowanego kulturą starożytnych Indian duetu.

Wraz z Dagiem nagrali dwa albumy studyjne zatytułowane „Moon Spirits” i „Revival”. W 1996 roku ukazała się również kompilacja najpopularniejszych utworów obu panów pod symboliczną nazwą „Works”.

Jam El Mar był również producentem projektów B.G. The Prince of Rap oraz Paradise Programme.

Różnorodny gust Rolfa oraz niezwykła otwartość na muzykę, pozwoliły mu stworzyć unikatowy styl, będący w latach 90. tworem nie do podrobienia. Muzyka poważna, rock, elektronika, a także tradycyjne mongolskie, indiańskie i bułgarskie dźwięki – trudno obecnie spotkać producenta tanecznych brzmień, który miałby tak szerokie horyzonty, jak nasz bohater.

 

 

Ostatni rock’n’rollowiec wśród DJ’ów

Frankfurt nad Menem to miasto będące Mekką dla wszystkich miłośników muzyki trance. Tu bowiem powstały pionierskie dla tego gatunku nagrania. Z tego miasta pochodzą również m.in. Talla 2XLC, Sven Väth i Mark Spoon. Ten ostatni bez wątpienia zasługiwał na miano rock’n’rollowca, bowiem jego życie było niczym rollercoaster – szybkie, dynamiczne, pełne szaleństwa i pasji.

Markus Löffel urodził się 27 listopada 1966 roku. Wychowywany przez babcię, która była dla niego całym światem, przeżył ogromny szok, kiedy zmarła. Zaczął wieść życie ulicznego cwaniaczka, który ucieka z domu, wdaje się w kłopoty z policją i zawsze chodzi własnymi drogami. Taka postawa nie zaprowadziła go jednak dzięki Bogu do poprawczaka, lecz do didżejki. Mając 13 lat, opanował bowiem sztukę grania i powoli zaczynał myśleć o swojej przyszłej karierze muzycznej. Mimo, iż w międzyczasie zdobył zawód kucharza, gotowanie odstawił na boczny tor i powołał do życia hip hopowy projekt z 16-letnim wówczas Mosesem Pelhamem (obecnie znany niemiecki producent, raper oraz właściciel wytwórni płytowej 3P). Wykorzystując swoje gabaryty do wzbudzania respektu wśród innych, Markus stał się kimś w rodzaju wpływowego bohatera, z którym każdy chciał przybić piątkę. W rzeczywistości jednak była to maska, mająca na celu ukrycie głębokiej wrażliwości, jaką w głębi duszy cechował się młody chłopak.

W 1990 roku został zatrudniony w firmie Logic Records (wytwórni założonej przez Michaela Münzinga i Lucę Anzillottiego, producentów grupy Snap!) jako A&R Manager. Każdego dnia przesłuchiwał sporą ilość demówek, mając ogromne nadzieje na znalezienie oryginalnych i utalentowanych artystów. Jednym z jego odkryć był Dr Alban, dla którego też zrobił pierwsze remiksy. Pod koniec 1991 roku opuścił Logic, by skoncentrować się na karierze DJ’a. Wtedy to też oficjalnie stał się Markiem Spoonem i rozpoczął pracę w klubie Sound Factory. Niedługo potem otworzył własny XS Club, w którym występowali światowej sławy DJ’e. Niezwykle energetyczny styl miksowania techno i trance uczynił Marka jedną z najważniejszych postaci frankfurckiej sceny. Po dwóch latach Spoon sprzedał XS i zaczął występować w Dorianie Grayu (był jego częstym rezydentem w latach 1993-97). Inne kluby, w których rezydował to Kraftwerk KW (Monachium), Pleasure Dome (Augsburg), Mach 1 (Norymberga), Airport (Würzburg), Tribehouse (Neuss), U60311 (Frankfurt), Kalkscheune (Berlin).

Sukcesy na listach przebojów, występy na takich festiwalach, jak m.in. Tribal Gathering, Love Parade czy Mayday, a także nonszalancki styl bycia i reputacja jednego z największych imprezowiczów w kraju sprawiły, że nie było osoby, która przeszłaby obojętnie obok Marka Spoona. Prawda na jego temat była jednak w rzeczywistości zupełnie inna, bowiem image casanovy, prowokatora  i króla balang zasłaniał niezwykle ciepłego człowieka, który w wolnym czasie gotował dla przyjaciół, zabierał ich do najlepszych klubów i restauracji, a także na ukochaną Ibizę (nazywał ją swoim drugim domem). Pod koniec życia udzielał się również charytatywnie i przygotowywał muzykę do pokazów mody.

Markus zmarł na atak serca 11 stycznia 2006 roku. Miał 39 lat.

 

Inne projekty

Jam & Spoon tworzyli również pod następującymi pseudonimami:

Tokyo Ghetto Pussy (Album „Disco 2001”)

Storm (Album „Stormjunkie”)

Big Room

 

 

 

Pionierzy?

Kiedy Mark Spoon i Jam El Mar po raz pierwszy spotkali się na początku lat 90. pewnym było, że wybuchnie rewolucja. Spokojny introwertyk, którego żywiołem była praca w studiu i szalony ekstrawertyk, stanowiący uosobienie wszystkiego, co charakterystyczne dla dobrej imprezy połączyli siły, tworząc jeden z najbardziej eklektycznych teamów w historii muzyki elektronicznej. Kompozytorski talent Rolfa zestawiony z intuicją Markusa poskutkował pięcioma albumami, których zawartość znacznie wyprzedziła swoje czasy. „Breaks Unit 1” pojawił się na długo przed big beatowym szałem Fatboy Slima, a materiał zawarty na „Tripomatic Fairytales 2001”, „Tripomatic Fairytales 2002” oraz „Kaleidoscope” pokazywał, że połączenie ambient techno, eurodance (single w stylu „Right in the Night (Fall in Love With Music)”) z  psychodelicznymi eksperymentami i  trance’owym zacięciem jest możliwe, a wręcz wskazane. Ostatni krążek duetu, „Tripomatic Fairytales 3003” był największym zaskoczeniem w ich karierze. Pop, rock, chillout i brzmienia bliskie latom 80. na jednej płycie? Jak najbardziej. Dodajmy do tego jeszcze obecność takich gości, jak m.in. Xavier Naidoo, Rea Garvey (Reamonn),  Dolores O’Riordan (The Cranberries), Plavka Lonich (stała współpracowniczka duetu od mniej więcej 1993 roku), Tricky, Midge Ure (Ultravox) czy Jim Kerr (Simple Minds) i jawi nam się bardzo interesujące dzieło.

Jam El Mar nadal tworzy muzykę, a Mark? Pewnie patrzy na nas teraz z Góry i uśmiecha się widząc, że ktoś ciągle pamięta o remiksie, który stworzył z przyjacielem do utworu „Age of Love”. Mam nadzieję, że nie ma nam za złe big roomowych zgrzytów, itp. wytworów współczesnej koniunktury (podczas rozdania nagród „German Dance Awards” w lipcu 2003 roku głośno wypowiedział się na temat spadku jakości niemieckiej muzyki tanecznej, co przysporzyło mu taką samą ilość zwolenników, co przeciwników). My bowiem wciąż mamy w pamięci czasy, kiedy to na niemieckiej Vivie rządziły numery pokroju „Right in The Night” i „Kaleidoscope Skies”.

PS. W tym roku ukazała się jubileuszowa składanka Jam & Spoon - Best of (Anniversary Edition 1990 - 2015), na której oprócz klasyków znajdziemy także 3 świeże remiksy. Polecam wam również podcast Jama El Mara, będący zbiorem deep i tech house’owych kawałków.

 

 

 

 

 

 

Autor: Elvis Strzelecki

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4