Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5314
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Artykuly

20 lat Scootera

Dodano 2014-12-28, o godzinie 16:01

Jedni ich kochają, drudzy nienawidzą. Dla większości krytyków muzycznych stanowią uosobienie zła, królów kiczu z brzmieniem, które bardziej pasuje do remizy strażackiej, aniżeli do klubu. Inną wizję mają jednak wychowankowie szalonych lat 90., pałający ogromną sympatią do nieśmiertelnych klasyków pokroju „Hyper Hyper” i „Fire”. Nie ważne jednak, kto ma rację, wszak Scooter to swoisty fenomen, wymykający się wszelkim klasyfikacjom. Pomyślałem więc, że warto poświęcić chwilę i zastanowić się nad tym, w czym tkwi klucz do sukcesu niemieckiego tria.

 

 

 

 

Początki

Wszystko zaczęło się jeszcze w latach 80., kiedy to młody Hans Peter Geerdes postanowił założyć zespół. Wcześniej co prawda, występował w rockowym Century, ale nie czuł się na tyle dobrym gitarzystą, aby kontynuować swoją karierę w tym kierunku. Z pomocą przyszły mu nowofalowe brzmienia Soft Cell i New Order, które zastąpiły jego dotychczasową fascynację hard rockiem. Sam Hans wyglądał zresztą, jak skrzyżowanie muzyka Depeche Mode, Martina L. Gore’a  i Billy’ego Idola, był więc (z wizualnego punktu widzenia) idealnym kandydatem na nową gwiazdę tego nurtu. Tak zrodził się pomysł powstania Celebrate The Nun – synthpopowego projektu, w którym występowali również siostra naszego bohatera, Britt Maxime i Slin Thompson. Kolejnym ważnym członkiem grupy był pochodzący z Hanoweru Hendrik Stedler. Odpowiedział on na ogłoszenie Hansa, który poszukiwał klawiszowca. Przyjaźń obu panów stała się początkiem pasma sukcesów, które mieli odnieść w kolejnych latach. Przybrali wówczas pseudonimy H.P. Baxxter i Rick J. Jordan, a ich pierwszym wspólnym dziełem był singiel „Ordinary Town”. Kolejne wydawnictwo zespołu „Will You Be There” stało się wielkim przebojem, podobnie jak jego następca „She’s a Secretary”. Oba bowiem dostały się do prestiżowego zestawienia Billboard Dance/Club Play Charts.

CTN wydało dwa albumy studyjne – „Meanwhile” oraz „Continuous”, jednak utwory z drugiego longplaya nie cieszyły się już aż tak dużą popularnością. Zaważyło to na dalszych losach zespołu, który został rozwiązany na początku lat 90. (Slin Thompson opuścił go rok po wydaniu debiutanckiego krążka, by kontynuować inne projekty). H.P wówczas skupił się na nauce w Wyższej Szkole Przemysłowo – Handlowej oraz pracy w hamburskiej firmie wydawniczej Edel, z kolei Rick zajął się budową własnego studia oraz kursem inżyniera dźwięku.

 

 

Narodziny gwiazdy

Choć sformułowanie „gwiazda” wielu czytelników może uznać za niewłaściwe, to już wyjaśniam, dlaczego je stosuje:

  1. Scooter jest jedną z niewielu grup dance z tamtego okresu (czyt. lat 90.), która działa nieprzerwanie do dnia dzisiejszego
  2. Sprzedali na świecie ponad 30 milionów płyt. Są również laureatami wielu nagród (m.in. Cometa i Echo), a ich album „Jumping All Over The World” zdetronizował z pierwszego miejsca brytyjskiej listy najlepiej sprzedających się krążków samą Madonnę.
  3. Mają rozpoznawalny styl, oparty w dużej mierze na wyglądzie i zachowaniu frontmana (charakterystyczna fryzura i okrzyki H.P.)

Powróćmy jednak do naszej historii. W 1993 roku, Rick i H.P. wraz przyszłym managerem Scootera i właścicielem wytwórni Kontor Records, Jensem Thele utworzyli grupę The Loop. Celem projektu było remiksowanie utworów takich postaci jak m.in. RuPaul, Marky Mark, Holly Johnson i DJ Hooligan. W całym procesie towarzyszył im jeszcze jeden człowiek – Ferris Bueller.

Właściwie Sören Bühler, kuzyn H.P. Swoją ksywkę zawdzięczał głównemu bohaterowi filmu „Wolny dzień pana Ferrisa Buellera”, który podobnie jak on nie przepadał za szkołą. Wcześniej pracował jako dostawca pizzy oraz dj. Dołączył do chłopaków, wprowadzając dużo pozytywnej energii i szaleństwa, które było widoczne podczas występów na żywo. Zanim jednak zaczęli pojawiać się na scenie, ukazał się ich pierwszy singiel, będący coverem hitu Rene Et Gaston (w przyszłości Chocolate Puma) „Vallée De Larmes”. Numer ten, choć wylądował w pierwszej dziesiątce niemieckiej listy przebojów, nie zawojował rynku muzycznego na tyle, aby zaczęto Scootera traktować poważnie. Dopiero utrzymany w stylistyce happy hardcore „Hyper Hyper” odniósł sukces, zapewniając chłopakom pierwszą w ich karierze złotą płytę.

Powstanie tego utworu było ponoć czystym przypadkiem, bowiem pierwotna wersja „Hyper Hyper” stanowiła klasyczny instrumental, który panowie grali podczas swoich pierwszych występów. Legenda głosi, iż ktoś poprosił H.P., aby zapowiedział mających wystąpić tego wieczoru dj’ów, stąd  w utworze wymienia on m.in. Westbama, Marushę, Carla Coxa i Svena Vätha. Ponadto zapożyczył  kilka słów z numeru szkockiej grupy Ultra-Sonic pt. „Annihilating Rhythm”. Sami zresztą posłuchajcie i porównajcie:

Tak czy owak, panowie nie zostali bohaterami jednego sezonu, fundując słuchaczom kolejne hity i albumy. Z racji, iż nie jest to biografia, pozwolę sobie w tym momencie przejść do kolejnej części moich wypocin.

 

Under The Radar Over The Top

To nie tylko tytuł ich 14-tej płyty, ale przede wszystkim doskonała alegoria stanu, w jakim znajdują się od początku swojej muzycznej egzystencji. Próżno bowiem szukać ich w gazetach (chyba, ze niemieckich) bądź muzycznych telewizjach i radiostacjach. Trudno także przyporządkować ich do konkretnej kategorii – ani to bowiem underground, ani totalna komercja, ani techno, ani trance. Nazwać ich jednak eurodance to także lekka przesada.

- Jesteśmy zespołem popowym, mającym korzenie w muzyce tanecznej – powiedział niegdyś H.P. w wywiadzie dla Vivy.

Muszę mu przyznać rację. Scooter w przeciwieństwie do całej reszty określanej w mediach jako techno/rave, nigdy oficjalnie nie był częścią tej sceny. Dowód? Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek grali na typowo tanecznym festiwalu pokroju Maydaya, Love Parade czy Nature One. Nie mieli również poparcia ze strony środowiska, które korzystało z każdej możliwej okazji, aby zrobić z nich pośmiewisko.

- Scooter przemawia do zupełnie innej publiczności, niż my. Nie chcemy być oceniani według tych samych standardów. Pracowaliśmy na nasz sukces od 1991, a jedyne, co oni zrobili, to zapożyczenie z numeru Ultra-Sonic. Nie chcę więcej o nich gadać – powiedział w wywiadzie  dla kultowego magazynu Frontpage Roy Ströbel z Raver’s Nature.

Hmm, nie zalatuje wam to lekko hipokryzją? No dobra, Raversi akurat nie nagrywali typowo radiowych numerów, a sukces „Take Off” czy „Somebody Scream” mógł być czystym przypadkiem. Z drugiej jednak strony, ich macierzysta wytwórnia Low Spirit wypromowała wiele „przebojowych” kawałków, które podbiły niemieckie i europejskie zestawienia hitów (np. „Somewhere Over The Rainbow” Marushy). Komercja? Nie mi to na szczęście rozstrzygać.

- Po latach traktuje to jako rodzaj pop-artu. Prawie jak twórczość Andy’ego Warhola. Istnieje taki moment, od którego przestaje boleć. Myślę, że grupa Scooter osiągnęła ten pułap. Może nie poszedłbym na ich koncert, ale cieszę się, że istnieją – wyznał w jednym z wywiadów sam Westbam, który notabene zjechał pierwszy singiel chłopaków, nazywając go „najgorszym numerem świata”.

Cóż więcej mogę dodać w tym kontekście? Scooter to dla mnie muzyczni dadaiści, którzy z prostych, zabawnych melodii i rymowanych wstawek w stylu „chicks in the mix” zrobili sztukę. Z jednej strony, powinno się traktować ich działalność z lekkim przymrużeniem oka, z drugiej jednak ta muza ma w sobie dużo pozytywnej energii, motywującej do zabawy.

Co do stylistyki – grają moim zdaniem w tej samej lidze, co Dune, Mark’Oh oraz Charly Lownoise & Menthal Theo (wtajemniczeni zrozumieją, co miałem na myśli).

 

 

„Trzeci”

Zastanawiacie się zapewne, kim jest ten trzeci? Powiem wam w sekrecie, że jest ich kilku, a zwą się następująco: Ferris, Axel, Jay i Michael. Co ich łączy? Bycie trzecim członkiem Scootera, specjalizującym się w podskakiwaniu za syntezatorami oraz asystowaniu przy produkcji głównemu inżynierowi dźwięku.

Pierwszym „trzecim” był Ferris. Jego szalony taniec podczas koncertów stanowił doskonałe uzupełnienie wokalnych wyczynów H.P. Pełen energii, pozytywny wariat miał również wyraźny wkład w powstanie 4 pierwszych albumów zespołu. Jego odejście w 1998 roku, wzbudziło poruszenie wśród fanów, którzy obawiali się, że ich ulubiona kapela przestanie istnieć. Tak na szczęście się nie stało, bowiem miejsce Ferrisa zajął sympatyczny 25-latek, Axel Coon. Co zatem stało się z charyzmatycznym kuzynem Hansa Petera? Postawił na karierę solową, wydając kilka popowych singli (target Backstreet Boys i N’Sync), a następnie zajął się produkcją muzyki klubowej (projekty 3 Global Players, Ancients Of Mumu i Fragrance). Po latach wyznał, iż cierpiał na depresję, co uniemożliwiło mu współpracę z macierzystą formacją. Nie obeszło się także bez oskarżeń o mobbing (H.P. miał rzekomo wręczyć mu wymówienie, kiedy dowiedział się o jego problemach) oraz kradzież sampli (konkretniej rzecz biorąc, poszło o „Nessaję”). Obecnie jednak sprawa ucichła, a sam zainteresowany wyznał, że cieszą go dalsze sukcesy Scootera.

Axel pełnił rolę „trzeciego” od 1998 do 2002 roku. Warto zaznaczyć, iż był to dla grupy całkiem dobry okres, bowiem właśnie wtedy wydali najwięcej hitów (m.in. „How Much Is The Fish”, „Call Me Manana” i „Faster Harder Scooter”). Po opuszczeniu szeregów tria, Axel również zdecydował się na karierę solową. Co ciekawe, był on współproducentem wspomnianych kilka linijek wcześniej projektów Ferrisa. Podobną drogę  przeszedł także następca Coona, Jay Frog. To za jego kadencji formacja wydała „Nessaję”, „Weekend” i wielbioną przez miłośników napojów wysokoprocentowych „Marię”. Obecnie, tak jak jego poprzednik, koncentruje się na karierze dj’a i producenta.

Na szczególną uwagę zasługuje ostatni z „trzecich”, Michael Simon. Urodzony w 1972 roku dj, współpracę ze Scooterem rozpoczął już w latach 90., kiedy to chłopcy zremiksowali singiel projektu Shahin & Simon „Do The Right Thing”. W jego skład, oprócz Michaela wchodził również Shahin Moshirian, współtworzący z byłymi członkami Fun Factory (Stephanem Browarczykiem i Tonim Cotturą) The Underdog Project (hicior „Summer Jam”). Ponadto, już bez udziału Toniego, panowie produkowali we trójkę jako Triple S.

Michael współpracował także z Jerrym Ropero, tworząc house’owe sztosy pokroju „Ocean Drums”. Jako dj, był jedną z największych postaci na hamburskiej scenie i do dziś, kiedy tylko ma chwilę, grywa w klubach brzmienia spod znaku tech i deep house. Co ciekawe, jest on pierwszym „trzecim”, który przełamał klątwę „4 lat” (zabawna anegdota mówiła, że po Ferrisie, każdy z nowych członków z góry wiedział, że będzie w zespole przez 4 lata, co poniekąd potwierdza okres urzędowania zarówno Axla, jak i Jaya).

 

 

Phil Speiser aka Dirty Disco Youth

Kiedy Rick J. Jordan opuścił Scootera, by móc spędzać więcej czasu z najbliższymi, zastąpił go pewien sympatyczny młodzieniec z Wiednia. Na co dzień rezydujący w Hamburgu Austriak, swoją przygodę z produkcją muzyki zaczynał w 2006 roku (miał wtedy 16 lat). Jego projekt Dirty Disco Youth prezentował brzmienia w stylu electro house. Wydawał m.in. w Dim Mak, Street Beats oraz Oh My God It’s Techno Music (założył ten label w 2010 roku). Był również jednym z producentów formacji Die Atzen.

 

 

Ciekawostki

- Z okazji 20-lecia swojego istnienia, grupa przygotowała fanom prezent w postaci reedycji wszystkich dotychczasowych albumów oraz biografii pióra Maxa Daxa, zatytułowanej „Always Hardcore”

- Dotychczas utrzymywano, że H.P. urodził się w 1966 roku. W „Always Hardcore”, dwukrotnie pojawiają się odniesienia do prawdziwego wieku Hansa (w rozdziale „DAS GESCHÄFTS JAHR 1993/94” wyznaje on, iż odmłodził się o dwa lata w magazynie Bravo, z kolei w rozdziale „SHEFFIELD CALLING” pada konkretna informacja o roczniku ’64).

- H.P. Baxxter  jest miłośnikiem Wielkiej Brytanii. W czasach szkolnych wykazywał wielkiej zamiłowanie do języka angielskiego. Obecnie kolekcjonuje stare angielskie auta (posiada m.in. Jaguara E-Type V12). Kilka z nich mogliśmy podziwiać w wideoklipach Scootera.

- Utwory Scootera często zawierają sample kawałków innych wykonawców (m.in. Technoboya, The Pitchera i Neophyte), odgłosy publiczności, a także charakterystyczne przyspieszone wokale i okrzyki H.P. (najsłynniejsze to Yeeeaaahhh” , „Chillybow”, All right, crew!” I „Davay-davay-davay”)

-  „Pitched voice” to w rzeczywistości przyspieszony wokal żony Ricka, występującej pod pseudonimem Nikk (jej prawdziwe imię to Nicole)

- Artyści, z którymi dotychczas współpracował Scooter to m.in. Status Quo, Marc Acardipande & Dick Rules, Antonella Ruggiero z Matia Bazar, Vicky Leandros, Wiz Khalifa, Vassy oraz Fatman Scoop

- Michael Simon posiada własny label – Supelovemusic

- H.P. zasiadał w jury niemieckiej wersji X-Factora (2012)

- Członkowie Scootera wystąpili w niemieckim serialu „Kobra - Oddział Specjalny”. W odcinku „Zabójcza sława”, H.P. gra dawnego kolegę komisarza Andre Fuxa (Mark Keller), który zostaje uprowadzony przez grupę żądających dwóch milionów marek okupu porywaczy

- Wytwórnia Kontor Records (nagrywają dla niej m.in. ATB, DJ Antoine i Mike Candys) została założona przez managera zespołu, Jensa Thele. Jej współwłaścicielami są Rick i H.P.

- Sheffield Tunes to filia Kontor Records, w której wydawane są utwory Scootera

- Ogromną inspiracją dla członków Scootera jest projekt KLF. Zarówno w tekstach (słynna fraza „Respect to the man in the ice cream van” z numeru „Weekend”), jak i tytułach utworów oraz albumów („Fuck The Millenium”, „Back To The Heavyweight Jam”) pojawiają się aluzję do brytyjskiego projektu. Warto też wspomnieć o wielokrotnym samplowaniu kawałków KLF przez Scootera, a także odwoływaniu się do ich symboliki (głośniki i mikrofony na okładkach płyt)

-  Rick, H.P. i Axel byli odpowiedzialni za projekt Ratty, znany z hitu „Sunrise (Here I Am)”

- H.P. prawie do każdego singla wymyśla nowe pseudonimy (m. in. Sheffield Dave i The Screaming Lord)

- Reżyserem teledysku do „Let Me Be Your Valentine” był człowiek odpowiedzialny za pierwsze teledyski The Prodigy, Russell Curtis.

- Autorem jednego z remiksów do utworu „Bigroom Blitz” jest P.A.F.F. – polski producent muzyki elektronicznej

- Pierwsze wspólne dzieło Phila, Michaela i H.P. to kawałek „Sweater Weather” (cover piosenki zespołu The Neighbourhood)

- Rosyjscy fani Scootera stworzyli formacje Section 1. Brzmią niemal identycznie jak ich idole

- W 2009 roku ukazał się album „Hands On Scooter”, będący hołdem dla twórczości naszych bohaterów. Wśród artystów, którzy się na nim się pojawili byli m.in. Sido, Andreas Dorau, Bloodhound Gang i Jan Delay.

 

 

Subiektywne podsumowanie autora (klucz do zrozumienia fenomenu Scootera)

Ponad 20 lat grania na żywo, 17 albumów studyjnych, liczne kompilacje i remiksy, a do tego ogromna rzesza oddanych fanów pokazują, że Scooter nie jest tylko i wyłącznie zabawnym wytworem muzycznej koniunktury. To dowód na to, że ciężka praca i konsekwencja w działaniu zawsze popłaca. Kiedy zaczynali w pierwszej połowie lat 90., wróżono im szybki koniec. Nie mieli wielkiego poparcia w mediach (puszczała ich głównie niemiecka Viva), ani na scenie rave (bez komentarza!). Mogli spokojnie spakować walizki i wrócić do podziemia, nakładając na siebie miano kolesi, którzy nagrali kilka numerów dla jaj. Na szczęście tego nie zrobili, a co więcej – pokazali, że potrafią eksperymentować (nagrali balladę „Break It Up” oraz gitarowy „Fire”). Nienajlepszym krokiem było co prawda wzięcie udziału w projektach Love Message i Bravo Allstars, ale z drugiej strony, „kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień”.

Ktoś powie: „dziś kradną tylko numery innym i nie tworzą nic odkrywczego”. A czy każdy musi być Kolumbem? Fakt, nie są jak The Prodigy, którzy wyznaczają trendy w muzyce elektronicznej. Nie oznacza to jednak, że są zbędni, świat bowiem potrzebuje tzw. „celebration music” (muzyki do zabawy). Co do sampli – gdyby tak szczegółowo przyczepić się do współczesnej sceny tanecznej, mielibyśmy prawdopodobnie kilkanaście spraw o plagiat. Nie staram się ich bronić na siłę (zarówno „Jumping All Over The World”, jak i jego następca, nie należą do moich ulubieńców), wszak brak pomysłów lepiej czasem zastąpić chwilowym odpoczynkiem, ale może taka jest właśnie misja Scootera – zabierać, to co najlepsze w undergroundzie, by podać to w swoim charakterystycznym stylu mainstreamowi? To dosyć ryzykowna teza, ale patrząc na ich działalność, coś musi wisieć w powietrzu.

Charyzmatyczny lider i utalentowany producent (mam tu na myśli Ricka J. Jordana, który odpowiadał za warstwę muzyczną Scootera przez dwie dekady) to zdecydowanie za mało, aby grupa mogła przetrwać tak długo. Kluczową postacią w zespole jest manager, Jens Thele, który choć nie bierze bezpośredniego udziału w produkcji singli i albumów, to nadzoruje wszystko, pomagając całej reszcie ustalić, co jest dobre, a co passe. Posłuchajcie ich najnowszego albumu „T5C” – brzmi świeżo i zupełnie inaczej niż wszystkie dotychczasowe krążki formacji. Zdaniem fanów to już nie ten sam Scooter, ale na litość boską! Gdyby się nie zmieniali, nie byłoby żadnego piątego rozdziału, a H.P. grałby w warcaby na podwórku jednego z niemieckich sanatoriów. Dobrze więc, że mają takiego Jensa, który obserwuje, co w trawie piszczy, pomagając im w ten sposób zachować muzyczną młodość.

Dziś, mając 24 lata mogę z dumą przyznać, że cieszę się z faktu, iż nie wszystkie dinozaury  jeszcze wyginęły. Niech więc „piąty rozdział” będzie dla Scootera nowym początkiem.

Ps. Na deser mam dla was dokument „Herosi Eurodance” (podziękowania i szacun za tłumaczenie dla ekipy Magazynu Muzyki Dance), w którym oprócz Scootera pojawiają się także m.in. Marc Acardipane i Westbam.

 

 

 

 

 

Autor: Elvis Strzelecki

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4