Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5314
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Wywiady

Memory Splice

Dodano 2015-05-31, o godzinie 12:01

Sonny i Pixie Bruner to jeden z najbardziej wyjątkowych duetów na scenie muzyki elektronicznej. Są małżeństwem, miłośnikami nauki oraz technologii. Debiutowali w 2013 roku EP-ką „Vermillion/Antropy”, wydaną nakładem Pharmacy Records (label Christophera Lawrence’a), a remiks jednego z ich najnowszych utworów można było usłyszeć w 237 epizodzie audycji Paula Oakenfolda, Planet Perfecto. Postanowiliśmy porozmawiać z nimi o nowych wydawnictwach, pasjach oraz pracy nad ścieżką dźwiękową do audiobooka.

 

Witajcie! Dziękujemy, że znaleźliście dla nas czas. Opowiedzcie nam na początek, jak rozpoczęła się wasza przygoda z muzyką?

Pixie: Sonny był dj’em, którego od zawsze interesowała produkcja muzyki. Kiedy się poznaliśmy, pracował właśnie nad swoim pierwszym remiksem. Można więc powiedzieć, że odkąd zaczeliśmy się spotykać, rozpoczęła się również nasza wspólna muzyczna przygoda. Wcześniej grałam na perkusji, Sonny na waltornii, a  jako para nauczyliśmy się także gry na instrumentach klawiszowych.

Sonny: Pixie od zawsze dzieliła się ze mną swoimi opiniami i pomysłami na nowe kompozycje, których słuchałem z uwagą, gdyż szanuje jej zdanie. Jako moja życiowa partnerka jest mi bardzo pomocna, nawet w takich kwestiach, jak chociażby wybór kawałków na tracklistę setu. Została moim oficjalnym produkcyjnym partnerem, wraz z dniem naszego ślubu.

 

Jesteście partnerami zarówno w życiu prywatnym, jak i muzycznym. Pamiętacie wasze pierwsze spotkanie? Czy chemia z życia prywantego przekłada się na zawodowe?

Pixie: Umówiliśmy się z Sonnym na kawe. Wcześniej kontaktowaliśmy się jedynie za pośrednicwtem internetu. Nasze pierwsze spotkanie było czystym szaleństwem, biorąc pod uwagę fakt, iż nie należę na co dzień do zbyt śmiałych osób, a tu po przedstawieniu się i chwili milczenia wyszło, że mieliśmy do czynienia z czymś na kształt miłości od pierwszego wejrzenia. Trwa to już ponad pięć lat i z każdym rokiem jest coraz lepiej. Od innych małżeństw różnimy się tym, że mamy jeszcze jedną żonę – muzykę. Podczas, gdy inni kłócą się o pieniądze i harmonogram zajęć domowych, my spieramy się o sprawy związane, np. z inżynierią dźwięku. Nigdy nie idziemy spać pokłóceni, zawsze ze sobą rozmawiamy, a na wakacje jeździmy we dwoje, co wśród większości par w Stanach uznawane jest za coś niespotykanego. Wiele małżeństw bowiem potrzebuje prywatności, przez co wyjeżdżają osobno na wczasy, organizują sobie wieczory w gronie stricte męskim lub damskim, a  u nas nigdy nie było takiej opcji. Jako najlepsi przyjaciele, którzy nie mają przed sobą tajemnic, nie rozdzielamy także życia zawodowego od prywatnego, czego dobrym przykładem mogą być rozmowy o pomysłach na nowe utwory, itp. przy kolacji.

Sonny: Zaprosiłem Pixie na randkę z szczerym przekonaniem, że nie mam u niej szans. Okazało się jednak, że spotkałem najbardziej wyjątkową osobę w swoim życiu. Naszą miłość do muzyki odkryliśmy już podczas pierwszego spotkania. Pixie zawsze jest sobą, nigdy nie udaje kogoś innego. Jestem niewątpliwie szczęściarzem. Mam wszak żonę, która kocha i tworzy trance, zna się na dobrej muzyce i potrafi pracować ze mną całą noc nad nowymi utworami. Możemy na siebie liczyć w każdej chwili, służąc sobie dobrą radą. Bycie małżonkami i muzycznymi współpracownikami to dla nas praktycznie to samo.

Wasz pierwszy singiel „Vermillion/Antropy” został wydany przez wytwórnię Christophera Lawrence’a, Pharmacy Music. Jak trafiliście do labela i czy planujecie w najbliższej przyszłości ponowną współpracę z Christopherem?

Nie wiąże się z tym jakaś specjalna historia. Po prostu wysłaliśmy im nasze demo, gdyż stylisycznie pasowało do brzmienia, jakie reprezentuje Pharmacy Music. Jeśli tylko w przyszłości będziemy mieli utrzymany w klimacie tej wytwórni numer, z pewnością podrzucimy go Christopherowi. Mamy do niego ogromny szacunek za to, co robi dla sceny i sami też staramy się wspierać muzykę wydawaną w jego labelu podczas naszych występów didżejskich.

 

Porozmawiajmy o soundtracku, który stworzyliście do audiobooka zatytułowanego „Darkly Told”. Jak doszło do tego, że staliście się częścią tego projektu? Czy moglibyście przybliżyć nam nieco szczegóły dotyczące całego przedsięwzięcia?

Propozycja przyszła prosto od autorki. Alicia Cole to amerykańska pisarka science fiction, poetka, dramaturg i feministka, nominowana w 2013 roku do nagrody „Best of the Net”.  Jesteśmy koleżankami, które łączy ogromna sympatia do świata mitów. „Darkly Told” to zbiór poetyckich baśni opowiadanych z perspektywy dorosłego. Są one alegorią ciemnej strony człowieka żyjącego we współczesnym świecie i w przeciwieństwie do tradycyjnych bajek nie zawierają morału, lecz pozwalają się zmierzyć każdemu z nas ze smutną prawdą, wedle której nierzadko unikamy tego, co dla naszej natury niewygodne. Użycie bajkowych postaci, np. wiedźm stanowi tego dopełnienie.

Możliwość stworzenia ścieżki dźwiękowej do tych mrocznych, nieszablonowych tekstów była dla nas czymś niezwykłym i niełatwym zarazem. Już dawno bowiem minął stereotyp muzyków i poetów siedzących w zadymionym klubie jazzowym na East Village. We współczesnej epoce należało stworzyć coś elektronicznego i organicznego zarazem, co stanowiłoby perfekcyjne odzwierciedlenie treści zawartych w twórczości Alicii. Właśnie dlatego staraliśmy się nadać każdemu z tych dzieł indywidualny charakter, używając zarówno vintage’owych, jak i wirtualnych instrumentów klawiszowych. Poza produkcją, zajęliśmy się również masteringiem.

Ważnym elementem tego przedsięwzięcia jest wyjątkowy głos innej uznanej poetki, C.S.E Cooney, który w doskonały sposób oddaje atmosferę tych wierszowanych opowieści.

 

Wiemy, że już niedługo ukaże się wasz nowy singiel. Uchylcie proszę rąbka tajemnicy i powiedzcie, czego możemy się po nim spodziewać?

Nosi tytuł „Esse Quam Videri” i niebawem ukaże się nakładem hiszpańskiej wytwórni TFB Records. Przygotujcie się na połączenie melodyjnego trance’u z fragmentem pamiętnego przemówienia JFK z 25 maja 1961 roku, traktującego o potrzebie wysłania człowieka na Księżyc. Pojawi się też tech trance’owa wersja Renato Dinisa oraz breakbeatowa interpretacja znanego również z remiksu utworu „Toca Me” Paula Oakenfolda, Eshericksa, którą nota bene fani mogli usłyszeć po raz pierwszy w 237 epizodzie audycji Planet Perfecto.

 

Pochodzicie ze Stanów Zjednoczonych. Jak wygląda tam sytuacja muzyki trance?

Sonny: To nieco skomplikowane. Większość gatunków podkrada coś z trance’u. Druga sprawa to utożsamianie sceny z narkotykami. Trance pojawił się mniej więcej w czasie, kiedy nie mówiło się tak głośno o dostępnych wśród raverów substancjach zmieniających świadomość. Każdy mógł brać je bez strachu przed odpowiedzialnością karną i wykluczeniem ze środowiska. Trance i psychodeliki były związane ze sobą od samego początku i każdy, kto temu zaprzecza, próbuje koloryzować rzeczywistość, tworząc disneyowską wersję prawdy dla osób spoza sceny. Temu gatunkowi przypięto w Stanach etykietę czegoś, co nie jest cool podczas, gdy house wyniesiono na piedestał, czyniąc z niego muzykę dla VIP-ów rodem z Miami.. Drum’n’bass z kolei dobrze przyjmuje się wśród fanów zarówno muzyki tanecznej, jak i industrialu, rocka oraz hip hopu, ukazując tym samym, jak bardzo uniwersalny przekaz tkwi w elektronicznych dźwiękach (muzyka elektroniczna od zawsze łączyła ludzi różnych kultur, ras i religii). Sporą popularności cieszą się obecnie rapowo-elektroniczne hybrydy w postaci brzmień crunk i trap.

Problemem trance’u w USA jest także to, że wyczuwa się w nim wpływy muzyki klasycznej, co niestety postrzega się jako przejaw czegoś niemodnego. Zauważamy też spory związek między powstawaniem nowych podgatunków muzyki tanecznej, a podziałami na klasy społeczne. Zamiast promować otwartość i wzajemny szacunek w stosunku do siebie, dzieli się ludzi na lepszych i gorszych, wmawiając im, czego warto słuchać, a czego nie. My jako Memory Splice chcemy, aby to, co wywodzi się z undegroundu (w tym konkretnym przypadku trance) łączyło ludzi i sprawiało, by byli dla siebie dobrzy. Bez umiejętności empatii oraz chęci uczenia się od siebie nawzajem, nie zdziałamy zbyt wiele.

Wiemy, że macie bardzo ciekawe zainteresowania. Moglibyście opowiedzieć nam coś więcej na ich temat?

Pixie: Pasjonuje mnie astronomia, a także pisanie m.in. poezji. Zbieram też obrazy związane z nurtem surrealizmu i pop artu. Oboje jesteśmy pochłaniaczami wszelkiej maści literatury, komiksów oraz anime. Moje ulubione miejsca na ziemi to Nowy Orlean oraz angielskie Bath. Kocham podróże i chciałabym odwiedzić Polskę, z której wywodzi się moja rodzina. Sonny ma korzenie indiańskie i japońskie, dlatego właśnie obydwoje staramy się na bieżąco wzbogacać swoją wiedzę na temat różnych kultur. Porozumiewam się kilkoma językami obcymi, do których doszedł ostatnio również polski. W nauce poprawnej wymowy często pomagają mi zaprzyjaźnieni DJ’e z waszego kraju.

Sonny: Ja zajmuje się składaniem komputerów i tworzeniem oprogramownia, czego uczę też Pixie, która niedawno złożyła swój pierwszy komputer. Zajmuje się także w miarę swoich możliwości naprawianiem syntezatorów, a czasami również programowaniem aplikacji typu DAW. W wolnych chwilach czytamy z Pixie komiksy i oglądamy anime (nasze ulubione to Aku No Hana/Flowers of Evil oraz Knights of Sidonia). Obydwoje uwielbiamy koty, syntezatory i kosmos.

 

Pixie, wiemy, że jesteś wykładowcą akademickim, a Sonny zajmuje się technologią i komputerami. Jak studenci i przyjaciele reagują na waszą drugą pracę – tworzenie muzyki? Czy staracie się zarazić ich waszą pasją do kreowania dźwięków?

Pixie: Na chwilę obecną pracuję na uczelni na pół etatu, wykładając tylko podczas spotkań Stowarzyszenia Wolnomyślicieli, na konwentach Ligi Astronomicznej oraz na zjazdach akademickich. Kiedy wykładam na sali wyposażonej w dobry sprzęt nagłaśniający, rozpoczynam takowe jednym ze swoich utworów, a następnie przedstawiam się , podkreślając, że zajmuje się przede wszystkim produkcją muzyki elektronicznej.

Przy okazji wyznam wam, że nasz pierwszy oficjalny występ jako Memory Splice miał miejsce podczas imprezy organizowanej przez Atlanta Astronomy Club, Peach Stargaze 2012.

Sonny: Ja buduję specjalne komputery również dla innych producentów, a okazjonalnie robię zdjęcia astronomiczne. Muzyka to obecnie nasza praca nr 1. Uwielbiam bawić się wraz z Pixie dźwiękami. To najlepsze zajęcie świata.

 

Opowiedzcie nam o swoim podcaście  „Soundscapes”.

Można go usłyszeć co miesiąc na stronie soundtrafiic.pl (współpracujemy z ekipą ST od ponad roku), a także w czasie Night Session w berlińskim Radiu Aspekt (każda 3-cia sobota miesiąca). To dwie godziny wybranych przez nas utworów z kręgu elektronicznej muzyki tanecznej (podgatunki nie mają dla nas znaczenia). Staramy się zabierać słuchaczy w niezwykłą podróż, tworząc pewnego rodzaju muzyczną opowieść. Co kwartał, ukazuje się również inna audycja naszego autorstwa, TranceSound Session, którą tworzymy we współpracy z portalem TranceSound.net.

 

Wymieńcie muzyków, z którymi chcielibyście współpracować w najbliższej przyszłości.

Trent Reznor, BT, Tori Amos, Gabriel &Dresden, Agnelli and Nelson, Maja Olenderek.

 

Których polskich artystów cenicie najbardziej?

Cenimy nie tylko polskich artystów, ale również imprezy. Jednym z naszych marzeń jest zagranie na Audiolake lub Silesia In Love. Uwielbiamy muzykę Mai Olenderek, w naszych setach pojawiają się nagrania Mozarski’ego i Elvy’ego, a jednym z naszych ulubionych DJ’ów jest Triple S, z który mamy okazję współpracować przy tworzeniu naszych audycji.

 

Co chcielibyście przekazać czytelnikom GlobalTrance.pl?

„Dziękuję!”. Cieszymy się, że mamy w Polsce fanów, którzy wspierają działalność Memory Splice. Mamy nadzieję, że nasz nowy singiel „Esse Quam Videri” przypadnie czytelnikom GlobalTrance.pl do gustu. Jesteśmy wam również wdzięczni za to, że podzielacie naszą miłość do muzyki trance. Koniecznie wpadnijcie na stronę www.memorysplice.com (jesteśmy też na facebooku i twitterze).

 

Dziękujemy za rozmowę!

 

 

 

 

 

Autor: Elvis Strzelecki

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4