Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5314
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Albumy

Above & Beyond - Common Ground

Dodano 2018-03-21, o godzinie 07:19

Po długiej przerwie spędzonej w niebycie muzycznym, mógł ktoś stwierdzić, że umarłam, nie mam weny, albo się skończyłam. I o ile zapytać, czy w ogóle kiedykolwiek się zaczęłam, to z powrotem na recenzenckie łamy czekałam długo, aż do tej, specjalnej chwili. Dzierżąc w ręku krążek niezwykły, z samego wyglądu przepełniony sztuką wyższą, chociaż wciąż oscylującą wokół bardzo szeroko pojmowanego (acz niekiedy mylnie) świata EDMu. Panie i Panowie, czas na powrót Above&Beyond a wraz z nimi na powrót moich słów przelewanych na kartki wordowskich dokumentów.

 

Jono, Tony i Paavo nie kazali na siebie czekać w nieskończoność. Po krążkach utrzymywanych w formułach akustyków i longplayu „We Are All We Need” z 2015 roku, nadszedł czas na kontynuację pewnego zamysłu, konceptu stworzonego już przy wydawnictwie „Group Therapy”. Intro, rozwinięcie, preludia, outro. Droga bardzo jednoznaczna i sukcesywnie kultywowana, w historii brytyjskiego trio wyznaczyła pewną erę. Zdecydowane odcięcie od projektu OceanLab, pozostawienie w cieniu legendarnego albumu Tri State, w 2011 roku zapoczątkowało falę uwielbienia w Stanach Zjednoczonych i Europie, windując chłopców bardzo wysoko na płacowych listach djskich.

„Common Ground” nie było niespodzianką. Baczniej przyglądający się fani dokładnie bowiem wiedzieli, na co mogą liczyć. Obecność Zoe Johnston czy Richarda Bedforda wzięto za pewnik, potwierdzony już przy singlach promujących niewydaną jeszcze płytę. Above&Beyond profesjonalizmem uderza po oczach nawet tych, do których niekoniecznie dociera trance. Głosów sympatii nie sposób zliczyć, gdyż bardzo mocno rozbudowane partie muzyczne, same składają ręce do oklasków. Nie będzie zatem na wyrost sformułowanie, że utwory budowane przez anglików są jednymi z bardziej złożonych w kręgu elektroniki. Fenomenalnym przykładem jest chyba najjaśniejszy punkt na „Common Ground” – ‘Norther Soul’. Od samego otwarcia singla, dźwięki anjunabeats przewodzą, by później zaliczyć spektakularny i pełen emocji breakdown, utrzymujący euforię aż do końca aranżacji – cytując klasyka – prawdziwa truskawka na torcie! Charakterystycznym elementem całej układanki są niekiedy infantylne melodie przełamane surowością głosu Zoe Johnston. W utworze ‘Sahara Love’ króluje minimalizm, utrzymany w klimacie chilloutu, który w odbiorze perfekcyjnie odpręża. Przyznać muszę – za pierwszym razem kompletnie nie zrozumiałam przekazu ani zamysłu powstania kawałka „My Own Hymn”. Długo oswajałam się z jego brzmieniem, by zrozumieć jakie ma zadanie na albumie – gdyż dopiero w całym rozrachunku pokazuje swój kunszt. Układ 13 utworów na płycie jest przemyślany idealnie i nie ma tu miejsca na przypadkowość, co więcej, wyznaczony został nowy, bardzo oryginalny kierunek, którego kolejnych rezultatów nie mogę się doczekać.

Podczas pisania tych słów, płyta obraca się z pewnością nie mniej niż dwudziesty raz (od deski do deski) w moim odtwarzaczy. Za każdym razem wrażenia są inne - pełniejsze, a smaczki odkrywane na nowo i bez końca. Przy tak gatunkowo ciężkim do opisania materiale, naznaczonym oczekiwaniami, trudno silić się na gram obiektywizmu. Postarałam się wsłuchać w opinię bliskich mi ludzi, którzy na co dzień nie zawsze stykają się z trance’m. Ich zdanie nie leży w dużej odległości od mojego. Album to uczuciowy, podkreślony emocjami, rollecoaster. Znakomite, pozbawione tanich elementów słowa utworów, piękne (żadne odniesienie) melodie, znakomity mastering, to musi powodować genialną całość, chociaż niepozbawioną kilku drażniących elementów. Zdecydowanie za mało mocniejszych uderzeń, głębokich loopów, powrotu do przeszłości. Z drugiej strony to właśnie na „Common Ground” genialnie słychać, jak niesamowicie rozwinęli się technicznie, jak dorośli trzej panowie od czasów Tri-State, a przede wszystkim w jak umiejętny sposób potrafią się znaleźć w teraźniejszości, bez umniejszania swojego talentu. Wypunktowanie błędów nie należy do prostych czynności – dla każdego słuchacza wadą może być zgoła co innego, niż w moim mniemaniu. Chciałabym osobiście usłyszeć bardziej skondensowaną płytę, z krystalizującym motywem przewodnim, odrobinę mocniej ‘upstrzoną’ euforycznymi breakdownami, tymczasem otrzymałam produkt świetny, do którego mimo wszystko nie umiem się przyczepić i robię to na siłę. A jak wiadomo, to nie jest klucz do oceny recenzowanego materiału. Pozostawię zatem silenie na słowa krytyki dla innych płyt – tych kiepskich pewnie będzie bez liku, a omawiany materiał do nich nie należy. Z nadzieją na przyszłe, dobre produkcje, spoglądając w kalendarz wakacyjny, żywię cichą nadzieję, że Above&Beyond na polskiej ziemi zrobi niemałe tsunami na jeziorze Dominickim, przy którym, ku uciesze ogromnej rzeszy fanów, niedługo przyjdzie im grać. Tymczasem nie pozostało mi nic innego, jak ponownie pokłonić się przed majestatycznym obliczem producentów, polecając płytę każdemu, absolutnie każdemu, kto chociaż w niewielkim stopniu jest wrażliwy na muzyczną sztukę.

 

 

 

 

Ocena: 9/10

Autor: Iwona Ressel

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4