Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5314
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Albumy

Markus Schulz pres. Dakota - The Nine Skies

Dodano 2018-02-19, o godzinie 07:15

Długo przyszło nam czekać na kontynuację aliasu Dakota, będącego drugim, bardziej mrocznym i tajemniczym wcieleniem Markusa Schulza, bo aż 6 okrągłych lat. W dobie, gdy kolejne autorskie albumy Amerykanina dość zgodnie w opinii większości środowiska EDM zaliczały zjazd po równi pochyłej, tak ten nieco mniej eksploatowany alias wciąż mógł rozbudzać nadzieję na solidny materiał.

 

 

 

Tym razem Markus postanowił oderwać się od kontynuacji nazewnictwa albumów serią „Thoughts Become Things” i przejść w coś zupełnie innego, niemniej równie konceptualnego – i tak oto motyw przewodni najnowszego albumu Dakoty brzmi ‘The Nine Skies’. Dodając mikroplus już na samym wstępie, fantastyczną pracę wykonali graficy w dołączonej wewnątrz książeczce, która prezentuje 9 kapitalnych ilustracji, każda z nich mogąca z powodzeniem stanowić okładkę płyty. Wybór ostatecznie padł na numer 3 czyli „The Pathfinder”. Weźmy teraz muzyczny warsztat pod lupę i przejdźmy do analizy poszczególnych składowych „9-ciu niebios” wg Markusa.

Co by nie powiedzieć, Schulz od zawsze miał niezwykle wprawną rękę do tworzenia klimatycznych wstępów, czy to na swoich autorskich albumach, czy legendarnych miejskich kompilacjach. Również i tym razem „The Nine Skies Intro” stoi na wysokim poziomie, roztaczając niezwykle klimatyczną aurę tajemnicy, enigmy, prostymi dźwiękami ułożonymi w pieczołowicie dobrany sposób. Potęgując atmosferę, szybko przechodzimy do „Bravo On The Go”, które z kolei wydaje się być utworem trochę bez wyrazu. Dwie i pół minuty ustawicznie orbitujące wokół jednego, dość ‘twardego’ bitu, brzmią w moim odczuciu co najwyżej akceptowalnie, aczkolwiek z pewnością nie są szczytem możliwości produkcyjnych Markusa. Podobnie można scharakteryzować „Follow Me”, choć tutaj main lead jest znacznie bardziej chwytliwy i łatwiej wpada w ucho. Więcej różnorodności doświadczymy przy okazji „Mota-Mota”, jednego z numerów promujących najnowszy album Dakoty, który umiejętnie łączy elementy trance z techno obfitując głębokim, sążnistym, ‘tłustym’ utworem. „Who Are You” to pierwszy kawałek, który z czystym sumieniem wykreśliłbym z tracklisty bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Nie ma w nim ani jednej składowej, która mogłaby przykuć uwagę na dłużej, co osobiście uważam za marnotrawstwo cennych i nietanich 4 minut dyskowej przestrzeni. Ma to o tyle dalekosiężne znaczenie, że już kolejny „Searching” brzmi naprawdę bardzo, bardzo dobrze, trochę nawiązując do starych, progresywnych rytmów w charakterystycznym stylu Dakoty, trochę też czerpiąc np. z „Destiny” w elemencie łagodnego i przedłużonego rozwinięcia, a trwa zaledwie 3,5 minuty. „Running Up That Hill” jest pierwszą wokalną propozycją – i choć nie jest to wybitny numer, dość szybko wchodzi do głowy i pozostawia po sobie pozytywne wrażenia.

Po tym szczegółowym opisie pierwszej części albumu mamy do czynienia z kilkoma miałkimi i bezpłciowymi produkcjami, których jedynie wybiórcze komponenty można w jakikolwiek sposób wyróżnić. I tak oto na przykład w „Eve’s Doorway” będzie to zjadliwy breakdown, a w „The Way It Is” dynamiczny lead, niestety w otoczce beznadziejnej, popowej wokalizacji. Znamienną pozycją jest klasyczne „Cafe Del Mar”, którego odświeżona na potrzeby albumu wersja raczej nie przypadnie do gustu miłośnikom oryginału. Brnąc dalej, „The Master” i „Carbonado” lekko trącają o mroczny klimat Dakoty, jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że brakuje im trochę esencjonalnego sznytu, którym Markus potrafił regularnie wydobywać głębie w swoich utworach. „In Search Of Something Better” zbudowane jest na kanwie bardzo ciekawie brzmiącej progresji brzmień, które mogliśmy już usłyszeć między innymi w świetnym trailerze wydawnictwa, jednak to w zasadzie tylko ten jeden, cyklicznie powtarzany element stanowi wartość dodaną całego, przeszło trzyminutowego kawałka, bo poza nim w tle dzieje się naprawdę niewiele.

Na szczególną uwagę zasługuje znów sama końcówka albumu – „The Spirit Of The Warrior” to jeden z lepszych hymnów Transmission ostatnich lat, gdzie wspólnie zagrały i piękny, wzniosły breakdown i dwukrotnie powtórzony dynamiczny lead. Ponadto brzmi on na tle reszty nadzwyczaj soczyście też ze względu na czas trwania, który w wysokości 6 minut znacznie przekracza albumową średnią. Outro w postaci „The Ninth Sky” – miło, klimatycznie, bez zastrzeżeń.

Słowem holistycznego podsumowania, najnowszy album Dakoty „The Nine Skies” jest w mojej ocenie tworem dość różnorodnym, ciekawym i w większości poprawnym, aczkolwiek bez przysłowiowych fajerwerków. Z pewnością ma ono bardziej klubowe oblicze niż pełne progresywnego smaku „Thoughts Become Things” (zwłaszcza część I) i trochę szkoda, że Markus także pod swoim drugim aliasem upodobnił się do wyewoluowanych standardów muzyki elektronicznej. Mimo nieco innej stylistyki i charakteru brzmień, wciąż udało się utkać trochę dobrych momentów, choć oczywiście większość z nas życzyłaby sobie ich w znacznie większych proporcjach. I osobiście tego Schulzowi z całego serca życzę, by odnalazł balans między tym co dobre, a chodliwe, bo abstrahując od wszystkich dotychczasowych rozważań, potwierdza że umiejętności i potencjał ma wciąż na najwyższym poziomie.

 

 

 

 

Autor: Sebastian Zieliński

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4