Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Irregular Synth

Irregular Synth karierę DJ'ską rozpoczął w bardzo młodym wieku w Neapolu, miastu, z którego pochodzi wielu znanych artystów gatunku Techno. Dziś, dzięki swojemu unikalnemu talentowi, ciężkiej pracy, niezliczonych sukcesach oraz bogatych muzycznych korzeniach, Irregular Synth jest w czołówce najszybciej rozwijających się i rozpoznawanych artystów na scenie.

Czytaj

Blank & Jones

Legendy muzyki elektronicznej i twórcy wielu znakomitych, klubowych przebojów. Piet Blank i Jaspa Jones, to duet którego nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Po 8 latach pracy nad innymi projektami, Piet i Jaspa powracają do korzeni wraz z nowym, studyjnym materiałem pt. "#WhatWeDoAtNight", na temat którego i nie tylko zadaliśmy im kilka pytań.

Czytaj

Frankyeffe

Frankyeffe jest zdecydowanie jednym z najbardziej interesujących włoskich producentów na europejskiej scenie techno. W 2015 roku wydał swój debiutancki album pt. 'Trenta', który już w marcu promował będzie na imprezie w Krakowie podczas drugich urodzin kolektywu Solid Techno Kick.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 4997
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1025

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Albumy

Andrew Rayel - Moments

Dodano 2017-06-21, o godzinie 07:39

Miejsce tego chłopaka w historii muzyki elektronicznej jest niepodważalne i nie chodzi jedynie o samo brzmienie. Namaszczony przez ‘mistrza’, jednego z pionierów gatunku, niekwestionowaną gwiazdę trance’u – Armina van Buurena, uzyskał dzięki temu sławę, splendor i poważanie. Tu rodzi się pytanie – czy Andrew Rayel to rzeczywiście prekursor indywidualnego stylu, a może jeden z wielu mu podobnych, kolejnych twórców skocznych melodii?

  

 

Andrei Rata, bo tak naprawdę nazywa się 25 letni, mołdawski producent, swoją przygodę z produkcją na szeroką skalę rozpoczął w 2010 roku, debiutując singlem u samego Tiesto. Przełom nastąpił dopiero rok później, przy wydaniu utworu „Aether” - zauważyło go szersze grono odbiorców, a on sam stał się wyznacznikiem nowej fali trance’u. Właśnie wtedy ‘awansował’ na prawą ręką legendarnego Holendra, będąc najbardziej promowanym DJ’em i producentem młodego pokolenia. Jego cechą charakterystyczną w tamtym czasie był breakdown, do którego stworzenia zwykle używał dźwięków pianina, co zresztą do dziś jest mu wypominane, jako notoryczne powielanie schematów. Rata prężnie i dynamicznie zmieniał swoje oblicze, ocierając się o big room i szeroko rozumiany edm, jednocześnie nie przestając wydawać utwory, które uzyskiwały support wielu djów. W tym czasie stał się żelaznym bywalcem imprez (oczywiście w roli gwiazdy), nieodzownym gościem audycji radiowych i wszelkich kompilacji, a każdy kolejny singiel z sukcesem podbijał branżowe rozgłośnie i listy przebojów. Będąc na fali wznoszącej, Mołdawianin nie zaprzestał tworzyć, wykorzystując dobry czas do realizacji kompilacji i albumu. Już 3 lata po komercyjnym debiucie na kultowych krążkach z serii „A State Of Trance” miał na swoim koncie wydaną kompilację „Mystery of Aether” a także debiutancki longplay „Find Your Harmony”. Nieco bardziej wymagający słuchacze zaczęli zarzucać mu wtórność, ale niezrażony niczym Andrew wciąż pozostał wierny szablonowi w którym mieściły się jego kompozycje, zyskując kolejnych fanów, zakochanych w indywidualnym i co ważniejsze – charakterystycznym brzmieniu muzyka. 

W 2017 roku, po ogromie sukcesów wydawniczych, jako wciąż rozpoznawalny i ceniony producent, próbuje zaskoczyć kolejnym krążkiem swojego rzemiosła. „Moments” pojawia się w dobrym, nomen omen, momencie – gdy co raz mniej poszczególnych singli słychać w setach jego kolegów. 25 latek uderza ogromnym działem, współpracując z tuzami – min. Emmą Hewitt, Khomhą i ATB. 16 energetycznych utworów, dokładnie obrazuje punkt kariery w jakiej znajduje się producent. Płyta przepełniona jest różnorodnością, rozstrzałem pomiędzy numerami jak „Tacadum” – które na myśl przywodzą nieco twórczość Coming Soon czy nawet Vini Vici (zresztą personalnie to dla mnie najlepsza kompozycja albumu), a hymnicznymi aranżami w stylu tytułowego „Moments”, nie zbaczając z kierunku edmu – w pas kłania się chociażby „I’ll Be There”. Krążek zaskakuje eklektyzmem – przenika przez ogrom stylów, niekiedy drażniąc rozstrzałem tak mocnym, że słuchanie w założonej kolejności mija się z celem. Tu za przykład posłużyć może numer „All Systems Down” – klasyczny big room po którym w uszy słuchacza wdziera się spokojne z początku „Connected” – numer w stylistyce Atb, zresztą w kolaboracji z nim samym. Coś tu nie pasuje, zderzają się różne światy. Ktoś ewidentnie nie ułożył krążka, nie pomyślał nad spójnością, historią czy motywem przewodnim, a do takich zabiegów przykłada się ogromną wagę. U Rayela panuje nieporządek zahaczający o dysonans, nieharmonijne podejście do tematu, co z pewnością odnotowuję jako minus. Jeden z większych, gdyż muzyka jest dokładnie taka, jakiej można było się spodziewać. Bez fajerwerków, zbędnych uniesień, artysta serwuje nam danie może nieco niepoukładane, bazujące na skrajnościach, ale poprawne i finalnie smaczne, przede wszystkim dla nieugiętych fanów lekkości muzycznego bytu. 

Nie jest to płyta zła, ale nie jest to również płyta trance’owa – jakby chciał ją nazwać sam producent. Owszem, zawiera elementy tego gatunku, ale opiera się przede wszystkim na szerokim spektrum EDM’u – niejednokrotnie z dość przyjemnym wydźwiękiem. Kilka jasnych punktów – „My Reflection”, wspomniane „Tacadum”, „Moments” czy zamykające outro „Winterburn” uprzyjemniają odsłuch, reszta propozycji świetnie nadaje się na letnie, dyskotekowe wieczory. Pozycja ukierunkowana na konkretnego słuchacza, raczej do pominięcia przez sympatyków mocnych, konkretnych bitów, w zamian sprawdzi się u osób spoglądających w stronę Rayela od pewnego czasu. Być może po tej płycie grono zwolenników Mołdawianina nie powiększy się, świat nie dozna olśnienia, muzyka nie będzie bogatsza, to jednak i takie pozycje mają swoją zasadność w procesie powstawania. 

 

 

 

Ocena: 6,5/10

Autor: Iwona Ressel

Komentuj na forum

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4