Global Trance -
Czytaj Czytaj Imprezy Inne Nowe Wywiady

Tom Hades

Sylwetki jednego z najbardziej znanych producentów muzyki techno w Belgii nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Tom Hades, bo o nim mowa, już niebawem właściciel labela Rythm Converted odwiedzi Polskę, gdzie wspólnie z Irregular Synthem promować będą wspólną EP'kę wydaną nakładem labela Dirty Minds.

Czytaj

Irregular Synth

Irregular Synth karierę DJ'ską rozpoczął w bardzo młodym wieku w Neapolu, miastu, z którego pochodzi wielu znanych artystów gatunku Techno. Dziś, dzięki swojemu unikalnemu talentowi, ciężkiej pracy, niezliczonych sukcesach oraz bogatych muzycznych korzeniach, Irregular Synth jest w czołówce najszybciej rozwijających się i rozpoznawanych artystów na scenie.

Czytaj

Blank & Jones

Legendy muzyki elektronicznej i twórcy wielu znakomitych, klubowych przebojów. Piet Blank i Jaspa Jones, to duet którego nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Po 8 latach pracy nad innymi projektami, Piet i Jaspa powracają do korzeni wraz z nowym, studyjnym materiałem pt. "#WhatWeDoAtNight", na temat którego i nie tylko zadaliśmy im kilka pytań.

Czytaj

Frankyeffe

Frankyeffe jest zdecydowanie jednym z najbardziej interesujących włoskich producentów na europejskiej scenie techno. W 2015 roku wydał swój debiutancki album pt. 'Trenta', który już w marcu promował będzie na imprezie w Krakowie podczas drugich urodzin kolektywu Solid Techno Kick.

Czytaj

Zobacz wszystkie

Info
  • Ilość newsów: 5275
  • Ilość artykułów: 43
  • Ilość wywiadów: 125
  • Ilość recenzji: 1029

Dodaj nas na:

Facebook

MySpace

Twitter

Blip

Albumy

Ferry Corsten pres. Gouryella - From The Heavens

Dodano 2017-02-15, o godzinie 09:03

W języku Aborygenów „Gouryella” oznacza „niebo”. Skąd inspiracja językiem rdzennej ludnością Australii? Trudno powiedzieć. Wszak zarówno w linii prostej, jak i podróżnej, odległość Holandii od tego kontynentu jest niemała, a to właśnie w kraju tulipanów narodził się projekt współtworzony przez dwóch młodych, utalentowanych producentów: Ferry Corstena oraz Dja Tiesto. Projekt, który co by nie powiedzieć, okazał się pewnym fenomenem; wydał pod swoim aliasem 4 utwory, każdy z nich na miarę hitu, poczym jego działalność została zawieszona.

Po 16 latach przerwy, w 2015 roku, 50% składu w osobie Corstena reaktywowało Gouryellę wydając singiel „Anahera” i był to niewątpliwie strzał w dziesiątkę; liczny pozytywny feedback, ponad milion wyświetleń utworu na YT, występy na eventach pod tym pseudonimem. Dziś do kontynuacji związanej z odnowieniem Gouryelli dołącza też pierwszy autorski krążek sygnowany tą marką: „From The Heavens”.

Poniekąd mamy do czynienia z pewnego rodzaju ekskluzywem. Ferry zrobił wszystko co mógł, by nadać tej płycie wyjątkowego, niemal mistycznego charakteru. 500 kopii (skrupulatnie zaznaczono numer każdą z nich w lewym górnym roku) z winylem Anahera/Neba, autografem artysty oraz flagą rozeszło się w okamgnieniu. Choć cena była zaporowa, chętnych nie brakowało – w końcu to prawdziwy rarytas w kolekcji. My na naszym krajowym rynku też nie mamy co narzekać: fizyczne wydanie tego wydawnictwa to dla konesera gatunku pozycja obowiązkowa, a dzięki staraniom ProLogic możemy sięgnąć po swoją kopię na sklepowej półce.

Tak wtrącając swoje kąśliwe ‘trzy grosze’ na początek, to w zasadzie nie jest to ani album Gouryelli, ani żadna autorska składanka Corstena. Przeważają głównie utwory spod tego legendarnego aliasu, ale odnajdziemy tu też produkcje podpisywane imieniem i nazwiskiem Holendra oraz jedną propozycję od Dimension (która początkowo była identyfikowana jako track Gouryelli, zapewne stąd znalazła się na „From The Heavens”). Czyli będąc przesadnie ścisłym: jest to zbiór utworów od Gouryelli, Ferry Corstena i jeden od Dimension – ale pal sześć te formalizy – wartość muzyczna dysku broni się sama.

Co jest jednym z największych atutów projektu Gouryella – ten styl muzyczny pasuje niemal do wszystkich okoliczności; klubowych wojaży, chęci odpoczynku, czy refleksyjnych chwil, kiedy chcemy głębiej podumać przy muzyce i poszukać w niej jakiejś inspiracji. Gdybym miał go opisać, spróbować jakoś streścić, byłyby to zestawienia kontrastów: błogi, ale dynamiczny, względnie prosty, ale jakże zaawansowany w brzmieniu, wiekowy, ale mimo to ponadczasowy. Każdy dźwięk jest perfekcyjnie dobrany i idealnie współgra z całością, do tego niesamowite jest to, że wszystkie te utwory są utrzymane w podobnej stylistyce, a każdy z nich jest mimo wszystko odrębny, opowiada swoją własną historię, więc nie ma tu mowy o jakimkolwiek efekcie znużenia. Do tego Ferry perfekcyjnie szachuje swoją twórczością – przeplata projekty Gouryelli ze swoimi innymi, bardziej elektrycznymi kawałkami – w tym tkwi geniusz tego gościa, to jest tak wszechstronny artysta, że dla Gouryelli ma swój odrębny, genialny klimat, dla aliasu System F odmienną charakterystykę brzmienia, a pod swoim imieniem potrafi stworzyć coś jeszcze innego. I chociaż odważnie romansuje z komercyjnymi bitami, to wciąż potrafi nas, bardziej undergroundowe/oldschoolowe środowisko, pozytywnie zaskoczyć, czym zyskuje ogromny szacunek wśród fanów na całym świecie.

Wracając jednak do samego krążka, generalnie zawartość albumu (mimo niewielkiej liczby utworów) podzieliłbym na 3 części – te spod aliasu Gouryella, jako Ferry Corsten i ten wyjątek w postaci Dimension. Słów kilka o charakterystyce poszczególnych, nazwijmy to, partii: Gouryella to jak już wspominałem unikalny styl tworzony w schemacie: klimatyczny wstęp, euforyczny breakdown, świetnie poprowadzony motyw główny. Można by rzec tylko i aż tyle. Najlepsze utwory? Wszystkie trzymają poziom szkolnej piątki z plusem, natomiast na lidera w moim prywatnym rankingu wyrasta „Walhalla”, której błogość, lekkość, dynamika, monologowa partia w breakdownie i wszystkie inne elementy tak genialnie się ze sobą spinają, że sprawiają rzeczywiste wrażenie jakby ten utwór, parafrazując do nazwy albumu, byłby rzeczywiście ‘nie z tej ziemi’. 

Pod swoim imieniem i nazwiskiem Ferry Corsten prezentuje na „From The Heavens” trzy kawałki. Pierwszy z nich „Drum’s a Weapon” to najbardziej ‘pompujący’, parkietowy track z mocną naleciałością bigroomowego sznytu w głównym leadzie. Osobiście mam wrażenie, że czegoś w tym utworze brakuje, jakiejś wyrazistości. „Voema” to już łagodniejszy, choć wciąż dynamiczny klimat ze świetną grą pojedynczych dźwięków w tle, natomiast „Follow You” to genialne wykorzystanie wokaliz i chyba najbardziej przypadający mi do gustu utwór.

Dimension i „Dopamina” to też kawał świetnego, klimatycznego grania które wyraźnie inspirowano na twórczości Gouryelli. To jak kawałek konsekwentnie buduje swój klimat, nabiera ‘rozpędu’, by w szczytowej fazie dać upust pozytywnej energii docenił sam Ferry umieszczając na swoim (niemal) autorskim krążku, a to coś znaczy. Tym bardziej, że towarzystwo jest doborowe.

Z minusów – choć w zasadzie to słowo jest zdecydowanie na wyrost – a więc drobnych mankamentów krążka, można wypunktować jedynie długość jego trwania. Niespełna godzina czasu przy 80-minutowej pojemności dysku CD to matematyczne 75% możliwego czasu do zagospodarowania. Niektóre wersje trwają po 3-4 minuty, np. „Dopamina”, „Anahera” czy „Neba” i tak jak te dwie ostatnie zaczynają się od razu breakdownem co można byłoby wzbogacić o budujący wstęp, z których znany jest alias Gouryella. Diabeł tkwi w szczegółach? Być może, chociaż w tym przypadku ten mankament niewiele znaczy w kontekście odbioru całości, której jako miks-kompilację słucha się po prostu świetnie.

Dla wielu odbiorców album „From The Heavens” będzie miało wartość nie tylko muzyczną, ale także sentymentalną. To tymi dźwiękami raczkowała scena trance, na ich kanwie wybijali się jedni z największych artystów (Corsten + Tiesto), to było coś tworzone w stu procentach z pasji. Ci którzy empirycznie przeżyli tzw. ‘golden age’ trance’u słuchając „From The Heavens” zapewne przeniosą się w czasie o dobre kilkanaście lat. Co warto dodać, na dysku nie ma zbędnych wokali, nie ma żadnych niepotrzebnych dodatków – liczą się tylko czyste umiejętności produkcyjne przelane na wspaniałe, płynące, tętniące własnym życiem hity. Nie pomijajmy tutaj też zasług DJ Tiesto, który był współtwórcą tego wspaniałego projektu. Szkoda, że podczas reaktywacji nie postanowił on dołączyć do Ferry’ego i choćby jednorazowo zaserwować nam coś w 100% transowego. Wydaje się, że reakcja słuchaczy byłaby, delikatnie mówiąc, mocno entuzjastyczna.

Wszystkie elementy wskazują na to, że mamy do czynienia z niemal niebiańską twórczością, a wokół tego przymiotnika bardzo chętnie orbituje sam sprawca zamieszania. Może Ferry Corsten nie jest jedynym Bogiem trance’u, ale patrząc na wątpliwą formę innych niegdysiejszych ikon tej muzyki, za niezwykle udany powrót do aliasu Gouryella i wskrzeszenie legendarnej marki oraz wydanie tej pozycji, kompletującej klasyczną i aktualną twórczość Gouryelli, należą mu się ogromne słowa uznania. Ferry, świetna robota, tak trzymaj! 

 

 

 

 

Ocena: 9.5/10

Autor: Sebastian Zieliński

Komentuj na forum GlobalTrance

 

Tekst chroniony jest prawem autorskim. Zabrania się jego kopiowania lub jakiegokolwiek innego rozpowszechniania bez zgody autora. Jeśli jednak masz ochotę wyślij link znajomym albo zamieść go w swoim ulubionym miejscu w sieci.





4